W niedzielę przebiegłem maraton. Pokonałem 42 km 195 m i nadal nie do końca mogę w to uwierzyć.


Kolejny raz spełniłem swoje marzenie. Wszystko dzięki temu, że przeprowadziłem się do Krakowa. To miejsce jest po prostu magiczne. Nie było by takie magiczne, gdyby nie ludzie, którzy tu mieszkają. Tym razem wszystko zawdzięczam ekipie 42 do szczęścia (niżej filmik, a jeśli chcesz poczytać więcej o akcji, kliknij w odnośnik). Ci ludzie pomogli mi pokonać ten maraton. Dzięki nim w ogóle postanowiłem, że go przebiegnę. Więc jeszcze raz wielki pokłon i szacun dla 42 do  szczęścia.

Samo przebiegnięcie maratonu okazało się być dużo trudniejsze, niż się spodziewałem. Dzięki temu doświadczeniu nauczyłem się kilku rzeczy.

1. Bądź zawsze przygotowany.

Moje przygotowanie do maratonu nie wyglądało tak jak powinno, więc w pewnym momencie moje nogi przestały mnie słuchać. Po zaledwie kilku treningach z niepewnością podszedłem do startu. Przed porażką uratowało mnie dobre samopoczucie i wsparcie ekipy dopingującej. Od pewnego momentu (około 30km) do przodu ciągnął mnie tylko umysł. Dlatego bardzo ważne jest, żeby do każdego naszego wyzwania lub działania podchodzić z odpowiednim przygotowaniem. Warto zacząć ogarniać treningi trochę wcześniej, żeby potem nie żałować, że za dużo się obijało. W przyszłym roku rozpocznę treningi odpowiednio wcześnie i będę je kontynuował aż do samego maratonu, bo tylko wtedy będę w stanie wykręcić dobry czas.

2. Stać cię na wiele więcej niż myślisz.

Z mojego nieprzygotowania wynika jeden pozytyw. Zauważyłem, że ludzi stać na wiele, wiele więcej niż myślą. W pewnym momencie, na maratonie, wszystko zaczyna zależeć od tego jak bardzo jesteś wytrzymały psychicznie. To umysł jest królem. Tylko dzięki odpowiedniej odporności, udaje się nam dokonać wielkich rzeczy. Takie wyzwania są doskonałą okazją do tego, żeby sprawdzić na co nas stać.

 3. Ciężka praca się zwraca.

Wiem też, już teraz po fakcie, że jeśli trenowałbym dłużej i sumienniej, to udałoby mi się wykręcić lepszy czas. W sumie prosta sprawa, ale nazbyt często o tym zapominałem. Większość moich znajomych przebiegło maraton w bardzo dobrym czasie. Zrobili dzięki temu, że poświęcili mnóstwo czasu na przygotowania. Jeśli będziesz na coś ciężko pracował, to uda Ci się osiągnąć sukces w przyszłości. Mogę Cię zapewnić, że każda sekunda wysiłku i każda kropla potu się zwróci.

4. Cel.

Wyznacz sobie cele. Dzięki odpowiednio wyznaczonym celom, dowiesz się jaka droga Cię czeka. Dzięki temu zwiększysz swoją wydajność. Gdybym wyznaczył sobie dokładniejszy cel odpowiednio wcześnie, czyli nie tylko przebiegnięcie maratonu, ale także przebiegnięcie go w jakimś dokładnym czasie, to znacznie zbliżyłbym się do osiągnięcia upragnionego wyniku.

 5. Wystarczy zrobić pierwszy krok.

I to dosłownie – wystarczy wyjść i zacząć biegać. Wystarczy powiedzieć wszystkim znajomym, że biegniemy, i już jesteśmy zobowiązani. Wystarczy po prostu zacząć. Zrobić metaforyczny i realny pierwszy krok.

Pomaratonowe selfie
Niewyraźny człowiek na niewyraźnym zdjęciu. Wyraźnie zadowolony.

Na maratonie dowiedziałem się dokładnie: jak długi jest jeden kilometr oraz ile jeszcze trzeba przebiec, żeby dostać się do 42go. Jak wysoko znajduje się 4 piętro, na które przyszło mi się wspinać, gdy próbowałem się dostać do mieszkania oraz jak wolno może chodzić człowiek.

Podejście do maratonu polecam każdemu. Przebiegnięcie maratonu to niesamowite przeżycie, które jest nie do opisania. Musisz sam to przeżyć, żeby dowiedzieć się jak to jest. Pokonanie ostatniego kilometra, kiedy nie masz już żadnych sił i otrzymanie medalu na mecie, to momenty, które na długo zostaną w Twojej pamięci. A po wszystkim jeszcze masaż, który ratuje życie i sprawia, że w ogóle możesz gdzieś pójść. 😉

photo credit: chuddlesworth via photopin cc